TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny
 
Odwiedź Na dobre i na złe na Facebooku-u Oficjalny kanał serialu na YouTubie

Będzie się działo! / Rozmowa z Agnieszką Krakowiak – Kondracką, scenarzystką wiodącą “Na dobre i na złe”.

Data publikacji: 2015-08-31 
Trójkąt i mocny czworokąt to nie jedyne niespodzianki, jakie przygotowali w nowym sezonie dla telewidzów scenarzyści serialu.
Będzie się działo!
fot. Adam Golec

Po wiadomościach o operacji Michała Żebrowskiego, fani „Na dobre i na złe” zachodzą w głowę, co stanie się z graną przez aktora postacią profesora Falkowicza…

Agnieszka Krakowiak-Kondracka: – Przykro mi, że aktor na własnej skórze przekonał się, jak to jest, kiedy po prostym zabiegu dochodzi do komplikacji. Jako profesor Falkowicz z takimi sytuacjami musiał się często mierzyć, ale z drugiej strony stołu operacyjnego. „Przysłowiowy” wyrostek, może się zawsze powikłać. Pewnie doskonale znał wszystkie argumenty prawdziwych lekarzy, bo wielokrotnie sam wygłaszał je na planie. Taka sytuacja stanowi kanwę wielu naszych odcinków, bo w medycynie, jak w życiu, nie da się wszystkiego zaplanować. Ale bez obaw. Jesienne odcinki z udziałem profesora Falkowicza są od dawna nakręcone i czekają na emisję. Późniejsze wątki również nie znikną. Produkcja miesza w kalendarzu, ale wszystko musi się udać. Czekamy na pana Michała i życzymy mu zdrowia.
 
Czy takie życiowe sytuacje są trudne dla scenarzysty serialu? Jak często zdarza się, że gotowy już scenariusz trzeba napisać od nowa, ze względu na wydarzenia w życiu lub inne zobowiązania aktorów?

– Zdarza się, ale na szczęście rzadko. Przecież w takiej produkcji jak nasza, przy ponad czterdziestu odcinkach rocznie, nie da się przewidzieć wszystkiego. Aktorzy mają swoje życie. Są choroby, ciąże, plany zawodowe, wypadki. To wszystko musi znaleźć odbicie w planowanych wątkach. Ale mamy tyle postaci i na tyle duże wyprzedzenie, że zwykle udaje się znaleźć satysfakcjonujące widzów rozwiązanie fabularne.
 
Wiosną ekipę opuściła Kamilla Baar, czyli uwielbiana przez telewidzów doktor Hana Goldberg. Kto w nowym sezonie wypełni pustkę po niej? Która z bohaterek będzie teraz grała pierwsze skrzypce w Leśnej Górze?

– Nic nie trwa wiecznie. Nawet miłość widzów. Kamilla Baar miała kilka mocnych sezonów. Odchodząc, uprzedziła moment, w którym zainteresowanie jej postacią, na skutek „wypalenia” wątku, mogłoby opaść. Dla serialu to wyzwanie. Tu, jak przed maturą, żeby zapewnić sobie sukces, trzeba mieć coś starego i coś nowego. Mamy więc w nadchodzącym sezonie znany już triumwirat bohaterek – Wiktorię, Agatę, Zuzę – w nowych odsłonach. Są stażystki – Ola i Klaudia. Dojdzie też nowa postać, neurochirurg Sylwia. I na wyraźne żądanie fanów powróci Lena Starska.
 
Serialowa Hana odeszła ze szpitala ze względu na napiętą sytuację pomiędzy nią, jej mężem Piotrem i doktorem Radwanem, z którym bohaterka miała romans. Czy w Leśnej Górze przydarzą się kolejne miłosne trójkąty?


– Trójkąt to najlepsza figura do komplikacji w serialu. Najsilniejsze emocje, najwięcej trudnych decyzji. Ktoś kocha, ktoś nienawidzi, ktoś cierpi. Mogę więc zapewnić, że będzie mocny trójkąt. A także mocny czworokąt. Będzie się działo!
 
Jakich nowych bohaterów przyniesie kolejny sezon „Na dobre i na złe”? Kto ich zagra?

– Już w pierwszym powakacyjnym odcinku pojawi się wspomniana już Sylwia, grana przez Magdalenę Turczeniewicz. Jest też nowa dziecięca bohaterka Matylda, w którą wciela się nasza mała gwiazdka –Amelka Czaja. Nie mogę mówić o kolejnych bohaterach, którzy namieszają w życiu naszych lekarzy, żeby nie spoilować, ale będą i nowe miłości, i nowi wrogowie.
 
Serial jest obecny na antenie TVP już od siedemnastu lat! To już kilkaset odcinków. Jak czujesz się jako wiodąca scenarzystka takiego hitu? Czy trudno jest z sezonu na sezon utrzymać uwagę i sympatię widzów?


– W jednym z seriali medycznych, aktor zbyt długo wcielający się w rolę lekarza uwierzył, że naprawdę jest lekarzem i zaczął przyjmować prawdziwych pacjentów. Czasami zastanawiam się czy i mnie nie grozi taki los. To heroiczna walka o uwagę widza. Tak wiele historii ludzkich, które trzeba wiecznie komplikować, by widzowie nie odeszli od telewizorów. Nie wpadać w groteskę, ani w rutynę. A z roku na rok to coraz trudniejsze wyzwanie, bo wszystkie proste chwyty zostały przećwiczone. Widzowie szybko wychwytują moment, kiedy z ekranu wieje nudą, trzeba podnosić poprzeczkę wciąż wyżej i wyżej. Ciężki kawałek chleba… Szczerze mówiąc, mam w planie urlop od serialu. Należy mi się po kilkunastu latach spędzonych w Leśnej Górze. Serialowi też to wyjdzie na dobre – do silnika trzeba dolewać nowego oleju.
 
Jesteś czasami zmęczona? Co cię odpręża?

– Moja praca polega na wymyślaniu historii, nie mogę więc wyłączyć się, kiedy widzę, słyszę albo czytam o jakimś wydarzeniu, które dałoby się przekuć w emocje na ekranie. Od ubiegłego roku trwa mój romans z pisaniem powieści, więc czasami żyję w równoległych światach – realnym, serialowym i książkowym. Poza tym jestem raczej typem pracoholiczki, która zawsze znajdzie sobie coś do zrobienia. Kiedy mam pisać scenariusz, najczęściej zaczynam generalne sprzątanie w szafkach. Chociaż może to pretekst, żeby odsunąć spotkanie z pustym ekranem komputera…
A jak odpoczywam? Lubię posiedzieć w ogródku. Sadzę pomidory, robię dżemy. Zresztą z sześcioletnim synem trudno się nudzić, bo stale wymyśla mi nowe zajęcia. Gramy w nogę, kometkę, bawimy się w chowanego i w tysiąc jeden innych zabaw dziennie. Jeśli to nie jest odpoczynek, to co nim jest…?
 
Poprzedni sezon nie zakończył się dla Jana Stanisławskiego szczęśliwie. Czy to koniec jego kłopotów, a może czekają go kolejne?

– Oj, tak. Jan został tak bardzo polubiony przez telewidzów pewnie w związku z tym, że nie jest doskonały. Popełnia gafy, pakuje się w kłopoty, wydaje zbyt dużo. W nowym sezonie będzie miał z tym sporo problemów, które odbiją się również na życiu jego partnerki.
 
To prawie tak, jak w twojej najnowszej książce „Cudze jabłka”...

– W książce problem jest poważniejszy. To historia rodzinnego krachu finansowego, z którym muszą poradzić sobie bohaterowie przyzwyczajeni dotąd do dobrobytu. Kto z nas nie ma problemów z płynnością finansową… Tak sobie myślę, że każdego może to kiedyś dotyczyć. Moja bohaterka musi walczyć o siebie, o rodzinę, wymyśleć sposób na nowe życie. Książę z bajki tym razem nie nadjeżdża. Jest miłość, ale wystawiona na próby. Jest walka. Ale też dużo optymizmu i humoru. A czy będzie happy end….? Niech czytelnicy sami sprawdzą – moja druga powieść od 26 sierpnia jest już w księgarniach.
 
Bohaterowie „Cudzych jabłek” też miewają problemy natury zdrowotnej?

– Nie mogłam się tego zupełnie pozbawić (śmiech). W książce są dwa poważne wątki medyczne. Dotyczy to i głównej bohaterki i jej oponentki, amantki numer dwa. Ta medycyna gdzieś tam zawsze musi zaistnieć w moich książkach, bo była treścią mojego życia przez naście lat. Będę się starała tego trzymać, bo nic nie daje autorowi takiej radości, jak możliwość odwrócenia sytuacji złej w dobrą lub odwrotnie.
 
Życiowe dramaty, o których piszesz nie przeszkadzają ci przemycać w książkach sporej dawki humoru. To właśnie dzięki temu optymizmowi „Jajko z niespodzianką” trafiło do półfinału konkursu Festiwalu Literatury Kobiecej „Pióro” i Pazur” i walczy o „Pazur”…

– Bardzo się cieszę. „Jajko”, mój wykokoszony przy komputerze debiut, tak miło przyjęty przez czytelników, dalej gwarantuje mi niespodzianki… A co do humoru… Nie sposób bez niego walczyć z przeciwnościami. Trzeba mieć nadzieję na odmianę losu. Zwykle to, co wydaje się końcem świata, daje początek czemuś nowemu. Czy lepszemu? Nie wiadomo.
A moje opowiastki? Za dużo w życiu wydarzeń serio, żeby się jeszcze męczyć przy rozrywce, którą powinna być książka.
 
Mówiłaś o urlopie… Czy będzie to także urlop od pisania powieści? Masz już nowe pomysły? Na seriale, a może na książki?
– Jasne, co by ze mnie była za autorka bez pomysłów. Mam już konkretny plan na urlop. Zbieram właśnie materiały do nowej książki. Między innymi będzie to opowieść o tym, jak bohaterka ma „o wiele za dużo na głowie”… Wydaje jej się, że ze wszystkim sobie radzi, aż tu nagle…
Ale po kolei… Najpierw fabuła, potem nowa książka. Dżem z moreli. Komedia. Pomysł na krótki serial. No…, może jeszcze powidła (śmiech).
 
Rozmawiała: Agnieszka Minkiewicz
 

Komentarze
Nikt jeszcze nie dodał komentarza. Możesz być pierwszy.
Dodaj komentarz:
Aby dodać komentarz musisz się zalogować. Jeśli nie posiadasz jeszcze konta, zarejestruj się.
Zobacz również
Bitwa

Przystojniacy z Leśnej Góry

Borys Jakubek
Rafał Konica
Liczba głosów: 96726
Zobacz wszystkie bitwy »
Ankieta

Której parze kibicujesz najmocniej?

  • Agata i Marek
  • Hana i Piotr
  • Lena i Latoszek
  • Wiki i Tomasz
  • Nina i Sambor
  • Ola i Przemek
  • Wiki i Adam
  • M JAK MIŁOŚĆ Zapraszamy na powtórki!
  • BARWY SZCZĘŚCIA WIDEO: Pierwszy zwiastun 9. sezonu!
  • BARWY SZCZĘŚCIA Zapraszamy na powtórki
  • M JAK MIŁOŚĆ Kulisy: Grabina w płomieniach
  • M JAK MIŁOŚĆ M jak Muzyka - K jak Kacper!
  • BARWY SZCZĘŚCIA Barwy szczęścia bezkonkurencyjne!
więcej >> x
 
M JAK MIŁOŚĆ Zapraszamy na powtórki!